poniedziałek, 27 stycznia 2014

BŁĘDNE KOŁO.

"Powtarzalność nieprzyjemnych zdarzeń sprawia że tracimy nadzieję na możliwość obrotu sytuacji, jeśli jednak nie mamy nadziei na to że coś się zmieni,to to na pewno nie nastąpi"
Anonimowa w sieci.


Czasem mam wrażenie że zataczam błędne koło i cały czas powracam do punktu wyjścia. Wydarzenie które powtarza się cały czas z tym samym skutkiem, bez względu na próbę zmiany sytuacji (... tak znowu nie zdałam kolokwium). Całe to błędne koło sprawia ze staram się coraz bardziej  i bardziej, niestety, nie wychodzi lepiej, a wręcz na odwrót. Pomimo chęci i starania, zaczynam jednak tracić to co najważniejsze i to czego jeszcze w życiu nie porzuciłam czyli nadzieję. 

Nie powinniśmy nigdy tracić nadziei ! - Nawet gdy jest bardzo źle, bo tylko dzięki nadziei mamy wiarę, a dzięki wierze jesteśmy w stanie działać. Mogła bym wręcz nazwać ją siłą napędową do działania. To dzięki niej jesteśmy w stanie realizować marzenia. 

Zamknijmy oczy ( ty też je zamknij... ale najpierw przeczytaj ten fragment do końca), przypomnijmy sobie wszystko co osiągnęliśmy w naszym dotychczasowy życiu, czy to wszystko ziściło by się bez naszej wiary w to, bez nadziei w osiągnięcie czegoś. Następnie wyobraźmy sobie to co chcemy osiągnąć, co chcemy zobaczyć, wyobraźmy sobie to o czym marzymy (tak teraz możecie je zamknąć i wyobrazić sobie to co napisałam). Już? Teraz zadajmy sobie pytanie czy gdyby nie nasza nadzieja w osiągnięcie czegoś mogło by się cokolwiek ziścić. Ubiegnę waszą odpowiedź, otóż nie, pozostali byśmy bowiem w zastoju, a nasze marzenia pozostały by zaledwie myślą w naszej głowie, bo nie miały by motorka który by je ruszył. 

Tak jak ja, tak i wy pamiętajcie - nadzieja jest czymś ważnym w życiu i nigdy nie powinna umierać. 

Odnosząc się zaś do stwierdzenia: "Nadzieja matką głupich", to chyba jedno z największych głupstw jakie słyszałam, no chyba że tylko "głupi" dzięki swojej nadziei spełnia marzenia, realizuje się, odnosi sukcesy, a "mądrzy" pozostają w siatce bez perspektyw i nadziei na przyszłość. W takim wypadku określenie mnie "głupią" stało by się dla mnie komplementem, a przynajmniej odebrała bym to w pozytywnym znaczeniu. 


"Światło słońca widzimy nawet w ciemności, w końcu odbija je od siebie księżyc."
Anonimowa w sieci.

niedziela, 26 stycznia 2014

Własne wybory.

"Problem z motywacją jest wtedy, gdy nasz cel jest wyznaczony przez kogoś innego."
Anonimowa w sieci.



"Gdyby to mi się chciało tak jak mi się nie chce, to było by super." - tak właśnie chciałam zacząć i podsumować, ale to nie do końca była by prawda, bo ja bardzo chcę, ale mam pewne problemy.

Tak jak już na początku wspomniałam jestem na studiach i niestety nie zostały one do końca wybrane przeze mnie, tu też pojawia się problem, gdy czegoś nie pragnę mam problem z motywacją, jedyną rzeczą która mnie do czegoś motywuję to to że chcę zostać z ludźmi z którymi dobrze spędza mi się czas i pozostać z dala od domu. To jednak nie jest aż tak wielka motywacja, oczywiście mam jeszcze jedną dość istotną, ale to dalej nie zmienia mojego podejścia.

Moment pisania tej notatki jest dowodem na to jak bardzo uciekam od tego co powinnam robić, czyli uczyć się żeby zaliczyć przedmiot, szukam każdej opcji jaka mogła by oderwać mnie od nauki.

Jak od przeszło sześciu lat nigdy nie wątpiłam w siebie tak chyba  w tym momencie nadeszła ta chwila w której nie do końca wierzę w swoje możliwości. Nie zapominam jednak że trzeba dać  z siebie wszystko czyli ponad 100%. Pewnie kończąc tą notatkę wezmę się za siebie, a przynajmniej taka mam nadzieję, wy też trzymajcie za to kciuki.



... Nawiązując do tego że nie ja wybrałam sobie studia, myślałam ostatnio nad tematem spełniania marzeń, czy spełnianie marzeń jest możliwe, czy jednak nie. Doszłam do wniosku że jest jak najbardziej możliwe, a jedyną przeszkodą w ich spełnieniu są ludzie którzy sami chcą nam wykreować marzenia i stają na drodze w spełnianiu naszych prawdziwych marzeń. Czasem jednak nie jesteśmy w stanie się im sprzeciwić, a każdy ma ku temu własny powód. Pamiętajcie i ja też muszę o tym pamiętać, to my kreujemy swój własny świat, my spełniamy swoje marzenia, więc niech te marzenia będą naszym wytworem, a nie wyobrażeniem innych.

Czy i wam ktoś próbuje ułożyć życie po swojemu?

piątek, 24 stycznia 2014

Kilka słów o miłości.

" Miłość jest jakaś niedorobiona, przychodzi do mnie i przyprowadza kogoś kogo zapomniała poinformować że też ma mnie kochać."
Anonimowa w sieci.


Chciałam już napisać że dręczy mnie problemu nieodwzajemnionej miłości, ale przecież to już czwarty raz w moim 20 letnim życiu. Tak... zakochać się, to na prawdę niesamowite uczucie, jednak w momencie gdy druga osoba nie darzy nas taką samą sympatią pojawia się problem. 
Zacznijmy jednak od samej miłości, moim zdaniem odbieranie miłości jako uczucia samego w sobie jest błędne, to że ciągnie nas do kogoś i w jakiś sposób kogoś pożądamy to zakochanie, lub po prostu uczucie mocniejsze od innych. Miłość sama w sobie jest moim zdaniem typem relacji zachodzących między człowiekiem a człowiekiem, człowiekiem a grupą ludzi, lub np. między człowiekiem a Bogiem. Czemu jest type relacji? Ponieważ w miłości chodzi właśnie o relacje nie o poszczególne uczucia. W końcu to że kogoś tak naprawdę kochamy nie jest określone tylko po tym że jest dla nas idealny pod względem fizycznym czy duchowym, muszą pojawić się relacje. 
Co to za relacje?
-Zaufanie.
-Zapewnienie poczucia bezpieczeństwa.
-Poświęcenie dla drugiej osoby.
-Akceptacja, tego co może nam przeszkadzać w drugiej osobie. 
Gdyby tak się zastanowić to o to samo chodzi w przyjaźni, bo miłość to tak naprawdę przyjaźń tylko jest w niej wiele innych uczuć. 
Niestety większość ludzi - mówię to głównie o nastolatkach - nie wie co to miłość, a stwierdzenie "Kocham cię." rzuca na próżno, po to by potem obdarować nim kogoś innego... Tak, zmienianie partnerów co pół roku i mówienie im że się ich kocha po dwóch tygodniach znajomości to głupota i dziecinada. 

Chociaż chyba większą głupotą jest to co mnie trafiło... zauroczyłam się, ale nie w byle kim... jedno słowo żeby go scharakteryzować... klecha. Przystojny, o pięknym głosie, za którym szaleje nie mało dziewczyn z mojego roku... tak studiuje na mojej uczelni, a ja chyba wręcz psychopatycznie wykorzystuję każdą chwilę żeby móc spojrzeć na niego choćby przez moment, potem wracam do domu i uderzam się w głowę mówiąc "Pojeb**o cię!" Taki "miłosno"-krytyczny moment dla mnie, moje hmm... pożądanie, o ile to dobre określenie spiera się z moim sumieniem. Niby nic, bo przecież skoro jest klechą to mogę sobie już odpuścić, niestety, nie jestem osobą która odpuszcza, zwłaszcza gdy są szanse. Jest to dla mnie żenujące, ale i na swój sposób zabawne.
Ahh... ta piękna zakazana miłość xD.



Mieliście równie nietypowy problem jeśli chodzi o uczucia? Pochwalcie się ;)

czwartek, 23 stycznia 2014

Po prostu się żyje.


" Bo chociaż jest źle, a ja często się załamuję,
to żyję, bo lubię wyzwania." 
Anonimowa w sieci.



Nie ma co... był to dzień zdecydowanie pełen przemyśleń. Zważywszy na to że nie zaliczyłam dziś kolokwium i nie wiem czy zostanę dopuszczona do sesji, to moje przemyślenia na temat mojego życia stają się coraz bardziej zacięte.
Jako iż to mój pierwszy post nakreślę wam  nieco sytuację mojego życia. Jestem studentką, nie studiuję jednak tego co mi się wymarzyło, a to co wybrali dla mnie rodzice, dając mi ówcześnie wybór, albo to albo praca, a nie chcę skończyć bez studiów więc zgodziłam się, ale nie ma co mam co do moich rodziców wiele żalu iż nie pozwolili mi spełniać swoich marzeń, na szczęście jednak mieszkam w mieście z dala od rodzinnego domu. 
Pytanie, co ma do tego moje kolokwium? Bardzo dużo, ponieważ przeżyłam z tego powodu załamanie, ale nie było to spowodowane tym że mogę nie zdać, a tym że męczę się nad czymś czego nawet nie chciałam, a może się to skończyć moim powrotem do domu. 
Przemyślenia na dziś: 
- Co złego zrobiłam w życiu, że jeszcze nigdy nie miałam szansy zrobić czegoś tak naprawdę tylko dla siebie? 
- Czy w życiu nie liczą się tak naprawdę marzenia?
- Dlaczego moi rodzice obdarowali mnie w życiu tylko pieniędzmi, depresją i zaburzeniami lękowymi?
- Po co istnieję. 
W tym momencie zaznaczam, nie będę tu użalać się nad sobą, bo po pierwsze nie o to chodzi, a po drugie staram się walczyć z wszystkimi przeciwstawnościami losu. Tak więc pomimo depresji jestem niepoprawną optymistką, w końcu w dzisiejszych czasach trzeba być optymistą. 
Tak więc przeżyłam dziś załamanie, rozmyślając nad tym po co w ogóle tu jestem, skoro tak naprawdę mnie nie ma ( w końcu nie reprezentuję swoją postacią samej siebie tylko osobę którą chcą żebym była). Po czym zamykam oczy i pytam, czemu nie zniknęłam kiedy miałam taką szansę i czemu Bóg kazał mi dalej żyć kiedy życie mi odbierano. Niby strasznie załamująca sytuacja, a dla mnie wręcz przeciwnie bo gdy już jestem na dnie emocjonalnym nie staram się wkopać jeszcze bardziej w dół, a staję na ziemi i staram się odbić, a choć nie zawsze to wychodzi, bo w życiu nic nie jest łatwe, to, to jest właśnie droga do tego co pozornie zwie się szczęściem. 
Żyjmy więc, bądźmy silni, bo życie wymaga siły i odwagi, a pozbawienie się życia jest ucieczką (równą z tchórzostwem), nie odwagą. 
Żyj, bo życie to najcudowniejszy skarb jaki w życiu dostałeś!